Przychodzi Prezes do Marketing Managera
Klasyka gatunku rozmów na temat strategii w małych i średnich firmach:
– Chcemy rosnąć szybciej!
– A w jaki sposób chcecie to zrobić?
– Zarabiać więcej.
– Okej, ale w jaki sposób?
– Musimy pozyskać więcej kalorycznych klientów.
– A w jaki sposób chcecie ich zdobyć?
I tu często jest pies pogrzebany. Cisza. Zatrzymujemy się na chciejstwie.
Za „chcemy” nie ma jasnej strategii, jak realnie organizacja ma to zrobić.
Można przecież:
- wychodzić na konkretne rynki zagraniczne;
- rozwijać obecnych klientów oferując im komplementarne usługi/produkty;
- wchodzić w segmenty wcześniej niezagospodarowane;
- rozwijać wydajność produkcji, rozszerzać park maszynowy, aby obsługiwać większych klientów;
- zacząć inwestować w efektywny marketing i komunikować jasną i wyróżniającą na rynku propozycję wartości;
- przejmować mniejsze konkurencyjne lub komplementarne organizacje dla rozszerzenia możliwości/oferty;
- wejść w kolejny kanał sprzedaży (np. e-com);
- zmodyfikować model sprzedaży (np. subskrypcja)…
Można wszystko, a jednocześnie nie można mieć wszystkiego.
Brak jasnej decyzji wywołuje chaos, w którym każdy po swojemu stara się dowieźć wynik.
Z perspektywy „człowieka od marketingu”, który pracował z różnymi firmami i który rozmawia z ludźmi z branży, mogę powiedzieć – to niezwykle męczące i turbo nieefektywne.
Brak wiedzy wśród ludzi o tym, w którą stronę mają zmierzać i w jaki sposób razem mają osiągnąć cel, to zdanie się na przypadek oraz ambicje i chęci pojedynczych ludzi operacyjnych.
A te nierzadko dość szybko się kończą.
I oczywiście żeby nie było – w chaosie też można JAKOŚ funkcjonować.
Znam firmy, którym trudno jest jasno zdefiniować zakres usług. Jak to możliwe?
- Od lat bujają się na projektach unijnych – biorą, co się nawinie i jakoś to leci.
- Znam firmy, które nie mają jasno sprecyzowanej grupy docelowej. Sprzedadzą każdemu, kto będzie chciał kupić.
- Znam też firmy, które z dnia na dzień wykrzykują „od jutra idziemy na *wstaw nazwę kraju*! A nikt nie pochylił się nawet nad analizą danego rynku i jego potencjału.
Tylko jak długo tak można? I jakim kosztem?
Zanim kolejny raz wykrzykniesz, że firma musi zarabiać więcej, zastanów się, czy odrobiłeś/aś w tym zakresie swoją, strategiczną pracę domową.
I co ważne – czy jasno zakomunikowałeś/aś ją w organizacji tak, aby ludzie wiedzieli, co mają robić.
Bo wiele ciekawych pomysłów słyszałam, o których nie słyszeli Ci, którzy mieli efekty tych pomysłów dowozić.
